8 czerwca, 2021

Co robić z nimi na ostatniej lekcji?

Łzy ciekną jej po policzku. A na twarzy maluje się delikatny uśmiech wdzięczności. Jak to zobaczyłam, wiedziałam, że to był strzał w dziesiątkę.

A tak w ogóle to jestem beznadziejna w zakończeniach. Jak już mam coś kończyć to jak ksiądz jakąś litanię na koniec mszy, coś jeszcze wrzucę niespodziewanie.

Dlatego ostatnie zajęcia nigdy nie były moimi najukochańszymi. No bo co z nimi kurka wodnista robić? Ze zwykłym zadaniem nie pociśniesz, no bo jakoś tak głupio. I w sumie po co?

„Film, obejrzyjmy proszę Pani.”

No to godzisz się na ten film i potem czekasz z wyrzutami sumienia, kiedy się to byle-do-końca skończy.

Masz tak?

Super, bo mam coś dla Ciebie… Zadanie, które skradło mi serce. Szłam z nim z lekkim niedowierzaniem „czy zadanie warsztatowe nada się do klasy?”. Ale łzy wzruszenia Oli mówiły same za siebie: to zadanie wymiata!

jestem kasia.

Wiesz, że masz w sobie Kreatywną Moc? Jestem tu, żeby pomóc Ci ją rozbuchać na tyle mocno, żebyś fruwała z radością każdego dnia. Z radością, że uczysz (żyjesz) po swojemu.

Poznajmy się bliżej

O co come on?

  1. Siadacie w kółku. Pamiętasz? Nic tak nie działa jednocząco na grupę jak koło. I w tym zadaniu taki kumpelski vibe jest nam potrzebny.
  2. Każdy na kartce samodzielnie odpowiada na pytanie: Co dałem tej grupie? Chodzi o cały rok. Wrzuć im, że mają być 3 rzeczy. Mało kto napisze 3, ale super to zadziała na efekt końcowy.
  3. Potem kolejno, grupa dziękuje każdej osobie, za to, co ona im dała w ciągu tego roku. I tu zawsze bądź pierwsza, żeby zamodelować, za co można dziękować (patrz okienka obok). Sama dokładnie będziesz wiedziała co komu powiedzieć. Trzymaj się tylko 2 zasad:
    • rule #1. Nie mów od razu wszystkiego. Zostaw trochę pomysłów innym.
    • rule #2. Jak inni ich nie mają, wtedy Ty musisz zadbać o to, żeby taka osoba dostała dużo „thank you” od Ciebie. Żeby nie wszyła z poczuciem „nic im nie dałem…”.
  4. Na koniec rundki osoba, której dziękowaliście może podzielić się tym co zapisała na kartce, na początku zadania. Żeby zobaczyć, czy się to sprawdziło z opinią grupy. Co ciekawe, z reguły się to sprawdza.
  5. I tak po kolej obdziękowujecie każdą osobę. Nie musi każdy, dziękować każdemu. Ale każdy musi wyjść obdziękowany.

Za co możemy dziękować?


„Asiu dziękuję Ci za to, że:

… się tak łatwo nie poddawałaś.
…  jak skończyłaś zadanie, chętnie pomagałaś innym.
… rozładowywałaś napięcie uśmiechem i żartem.
…  angażowałaś się we wszystkie zadanie w grupie.
… nigdy nie zapomnę jak wymyśliłaś…

Super też działa zdanie do dokończenia: „Fajnie, że jesteś bo…

Zadanie może być po polsku. Ja je robię po angielsku tylko w grupach mocno zaawansowanych, chociaż i u nich często przechodzą na polski, żeby móc w pełni wyrazić to, co chcą powiedzieć. I się nie wydzieram „English, please”. Bo w tym zadaniu nie chodzi o English, ale o wdzięczność, która czyni cuda.

I takie cuda doświadczone no koniec roku… czemu nie? Wypuszczasz uczniów z poczuciem „ale to był cudny rok”. Kto by nie chciał?

Tu musisz być szczera. Jak otworzysz się i będziesz mówić z serca, a nie z głowy, zamodelujesz to reszcie, i będziecie fruwać, płakać a nawet się ściskać 🙂

Więc dużo Kochana, jak zresztą zawsze, zależy od Ciebie. Jak Ci to zadanie nie wyjdzie, sorry to say: siliłaś się na mądrości, a nie mówiłaś z serducha. Ale nic straconego, zawsze możesz spróbować z następną grupą.

Bo tak Kochana, Ciebie nikt nie uczuł tej otwartości, (chyba, że masz ją daną on Bozi) więc trochę trzeba sobie z nią potrenować.

A że trening czyni mistrza… challenge for you:

  • Na ile pozwolisz sobie w tym zadaniu być otwartą?
  • Po czym poznasz, że poszłaś po bandzie? Po łzach w oczach, po tym, że nie będą chcieli kończyć tej lekcji. Po tym, że zadanie minie jakby trwało 5 minut.

A właśnie. To jest długie zadanie. 15 minut to tak z językiem na brodzie, z Twoją otwartością na 70%. A jak chcesz wniknąć na tyle, żeby strzelały fajerwerki, to tak z 20-30 minut trzeba się pogimnastykować.

Po co to całe podziękowanie? Żeby docenić siebie. Każdy. A że widzimy siebie najczęściej w oczach drugiego człowieka, dobrze jest usłyszeć co on, w nas widzi. Bo często jest to coś, czego my sami nie dostrzegamy.

Hektolitrów wylanych łez Wam życzę,

kasia.

P.S. U nas jeszcze obowiązkowo są bąbelkowe toasty i rozdawanie świadectw w jakimś nieklasowym miejscu. Jezioro, park a może bulwary? W tym roku, każda grupa sama wybrała gdzie poświętuje koniec roku.

P.S.S. A ja chcę Tobie podziękować, za to, że to czytasz. I za to, że tego spróbujesz. Bo dzięki temu zawsze zasiadam do laptopa z myślą „Ona to zrobi. Ona tak, bo jej zależy.” Dziękuję, że jesteś 🙂